Dbaj o bociany – blog przyrodniczy Krzysztofa Koniecznego o niesamowitym świecie wokół bocianiego gniazda. Patronat: Grupa Energa

czwartek

5

Grudzień

2019

0

Ranek go zastał na polu

_95A9469

Słońce przecierało oczy po przejściu nad Azją i migotliwym światłem czesało dopiero co dotknięte przymrozkiem wierzchołki sosen. Tłum ludzi jechał do swoich fabryk, zakładów, biur. Nieśmiało odezwał się jakiś trznadel, gwiżdżąc na zimowe klimaty. Chłód jednak ciągle trzymał nad dniem swoją władzę. Po stalerzowanym ściernisku kukurydzy, bardzo wolno, z kopytami grzęznącymi w sypkiej ziemi, dwie wielkie łopaty daniela ciągnęły za sobą resztę dużego ciała. Zatrzymywał się, obgryzał kaczan z ziaren kukurydzy i szedł dalej. Wiedział, że ja patrzę na niego. Wiedziałem, że on patrzy na mnie. I ta chwila, kiedy patrzysz dużemu zwierzęciu w oczy. Wiesz, że za chwilę ruszy, ucieknie, ale patrzysz do końca. Widać wtedy cały ten bezmiar jakiejś ewolucyjnej bezsilności. On musi uciekać, nie powinien się zastanawiać czy jestem drapieżnikiem czy nie, zniknąć razem z tymi wielkimi oczami w otchłani lasu. To jego sposób na trwanie w genetycznej układance na tle tysięcy lat. W grudniu, już z dużym spokojem może skupić się na żerowaniu i magazynowaniu energii na mroźne dni. Ten akurat powinien spokojnie sobie z zimą poradzić. Silny gość. Martwi mnie jedynie, że trzyma się za blisko dróg. Zanim słońce wyskoczyło na pola, nasz daniel był już w przebraniu podszytu i zapewne szykował się do dziennego odpoczynku po intensywnej nocy.

Baśń Obrazy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


sześć − = 2

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Realizacja: Ideacto w oparciu o projekt stworzony przez Opcom sp. z o.o. S.K.A.