Taniec świtezianek
Rzeka ubrała się dziś w szmaragdy i kobalty. Każda wystająca jeżogłówka, grążel czy manna ma swojego stróża. Gdy tylko pojawia się samica, samce podrywają się, trzepoczą i każdy chciałby przekonać dziewczynę do kopulacji. Wygląda to jak balet nad taflą wody. Zastanawiam się tylko jak samice dokonują wyboru, skoro dla ludzkiego oka wszystkie samce są prawie identyczne. Samce przesiadują nad swoimi, zanurzonymi w wodzie roślinami i gdy tylko pojawia się inny samiec, starają się go odpędzić. Po czym wracają do swojego punktu kontrolnego. Pilnują miejsca złożenia jaj. Mój samiec upodobał sobie jednak otoczony wodą kamień i pilnował go z wielkim poświęceniem. Wracał po każdej potyczce z samcami. Czasem ze skrzydeł robił piękny wachlarz. Dziś nad Baryczą miałem tylko świtezianki błyszczące.
Zastanawiam się, samiec, czy samica jest piękniejsza, różnią się kolorystyką, wyglądają jak z innej planety, jak z pozaziemskiego balu.
Piękny jest, a samica gdzie?
poleciała do innego